Jestem Arianna, mam 19 lat, jestem wampirem. Niemożliwe? A jednak...
Wampirem jestem od jakoś 200 lat, ale żyję normalnie. Biorę pożywienie z
banku krwi. Mogę wychodzić na słońce posiadając magiczny pierścionek.
Na wakacje przyjechałam do Holmes Chapel, aby poznać nowych ludzi.
Oderwać się trochę od rzeczywistości, poznać coś nowego. Wynajęłam dom,
niedaleko centrum. Mnóstwo dziewczyn stało obok sąsiedniego domu, nie
dało się ich zignorować. Równie dobrze mogłam je wszystkie pozabijać,
ale w myślach mówię "Nie zabijam, nie zabijam..". Dom nie jest zbyt
duży, jest tylko parter... Pierwsze co zrobiłam to lodówkę zapełniłam
zapasami krwi. Te dziewczyny co stały przed tym sąsiednim domem zaczęły
gwałtownie piszczeć. Wyszłam i zobaczyłam jakiegoś chłopaka w lokach.
Pierwsze co myślę "Gej". Podchodzę bliżej, słyszę jak tym dziewczyną
biją serca.. Jakoś bez szału jak dla mnie. Nie wytrzymam tyle tych
krzyków. Weszłam z powrotem do domu, może pójdę biegać. Trening zawsze
mnie uspokaja. Wróciłam późnym wieczorem. Żadnej fanki.. Tylko cisza.
Moje zmysły się wyostrzyły, ktoś pukał do drzwi mojego domu. Podbiegłam.
-W czymś mogę pomóc?-spytałam
Był to ten chłopak w lokach, uśmiechnął się. Jakby myślał że mnie oczaruję
-Chciałem Cię przeprosić za te fanki... Jestem Harry Styles.
-Arianna. Wejdziesz?
-Nie.. Moja dziewczyna jest u mnie. Na razie
Ma
dziewczynę... To już nie gej. Nawet nie pasuję do mnie i tak wyjeżdżam
za kilka miesięcy lub tygodni. Co będzie następnym celem? Może Paryż,
Los Angeles, Tokio... Za oknem zobaczyłam że poznany przed chwilą Harry,
jakby kłócił się z jakąś dziewczyną. Zapewne udany związek. Czyżby pora
na polowanie na jakąś obłąkaną osobę? Nie.. Chciałabym poczuć świeżą
krew, jej smak.. Obiecałam bratu że nigdy więcej nie zabiję człowieka..
Oczy
czerwone jak krew, oznaka wampira pierworodnego. Jestem najbardziej
niebezpiecznym wampirem, zabiję każdego. Cała włoska wioska została
pozbawiona krwi. W 1800 roku to wyjątkowo nienormalne, morderca
nieokreślony. Zabiłam, potrzebowałam krwi, czy to źle?
Pierwsze wspomnienia po zostaniu wampirem, wydawało się że to się nie zmieni.
Luke,
spojrzał na mnie tymi samymi oczami. Nie mam wyrzutów sumienia. Bał się
cokolwiek mi powiedzieć. Wiedziałam co myśli, chciał mnie nawrócić. W
pewnym momencie w jego myślach pojawiła się werbena, słońce, drewniany
kołek. Jeden ruch i nie żył. Zabiłam mojego najlepszego przyjaciela,
chciał mnie zabić. Czy zrobiłam coś niezgodnego z prawem?
Byłam morderczynią, nie chcę żeby kiedykolwiek to powróciło.
Płakałam,
wszelkie uczucie związane z Alexem powróciło. Jednak trzymam go dalej w
rękach, jego ciało przebił drewniany kołek. Nie zdążyłam się z nim
nawet pożegnać. On nie był wampirem... Ktoś popełnił błąd. Nie chcę
nawet spróbować jego krwi.
Moment decydujący, straciłam osobę którą najbardziej kocham.
"Dlaczego
ja Aro?!" Krzyczałam w twarz bratu. Nie mogłam go zabić, on mi ze
wszystkim pomógł. Mogło chodzić o to że zabiłam dużą liczbę osób.
Wyjeżdżam do Paryża, dostaję list od Aro. "Obiecaj mi że nigdy więcej
nie zabijesz. Odkryli kim jestem, żegnaj" Spojrzałam ze łzami w oczach
na niebo "Obiecuję Aro"
Straciłam najważniejsze dla mnie osoby.
Już nie zabijam, tylko bank krwi, czasem zwierzęta. Wyszłam, co powinnam
zrobić? Harry przypominał mi Alexa, ale ta historia się nie powtórzy.
Poza tym, nawet nie znam Harrego. Pewnie już z nim nawet nie
porozmawiam. Poszłam się przejść. Nagle podszedł do mnie jakiś osiłek,
przypomniała mi się obietnica złożona Aro. Czas jakby biegł szybciej,
zapach krwi był nie do zniesienia. Obietnica trwała ponad 200 lat. Może
czas ją zerwać? Ciekawe czy jeszcze umiem tak samo zabijać? Ale ja tylko
uciekłam prędkością wampira. Mogłam zabić, myśli zabójcy wracają.
Idę
po zwłokach ludzi, wyssani do ostatniej kropli. Tylko napotkałam wzrok
Alexa, wyraźnie nie pochwalał mojego zachowania. Nie obchodzi mnie co o
tym myśli, jestem zawodowym mordercą. Czy Alex miał rację?
Przede mną znikąd pojawiła się dziewczyna w czarnym kapturze. Automatycznie podniosłam się
-Nie obawiaj się. Jestem Glimmer. Przybyłam aby Ci pomóc.
-Czym jesteś?
-Jasnowidz, medium... Nie jestem człowiekiem.
-Zauważyłam. Ale czy coś się stało?
-Jeszcze nie.. Przewidziałam że przyjedzie tu, osoba z Twojej przeszłości.. Nie zabiłaś jej, ona jest teraz ciągle z Tobą. Nie znam takiej mocy.. Ale wszystko może się skończyć, będziesz musiała powrócić do swojej dawnej natury. Już oduczyłaś się zabijać jak przed dwustu laty.
-Mam zabić wszystkich? Po co?
-Nie będziesz zabijała ludzi... To jest o wiele, wiele gorsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz