Osiłki otoczyły chłopczyka z biednej rodziny, zabiłam ich na oczach dziecka. Usłyszałam ciche "Dziękuję". Nikt mi nie dziękował za zabijanie, mały blondynek przytulił mnie. Nie wiem co mam ze sobą zrobić.. "Jestem Arianna, to co się dzisiaj stało jest naszą tajemnicą, dobrze?". Popatrzył na mnie zapuchniętymi czerwonymi oczkami. "Jestem Cato.". Nigdy nie słyszałam podobnego imienia, ale to dziecko było wyjątkowe. Poczułam z nim pewną więź... Mogłam go zabić w każdej chwili. Dlaczego tego nie zrobiłam?
-Myślę że to właśnie to dziecko... Tylko na pewno jest starsze. Widzę co myślisz.
-Ale.. Czemu widzę te wszystkie sceny? Kiedy byłam taka...
-Mają Ci przypomnieć jaka byłaś. Nawet jest tu chłopak w postaci Alexa, ma Ci przypominać żebyś nie zabijała.
-Nie rozumiem... Kto jest Alexem?
-Przekonasz się. Czy możesz zawołać Cato?
-Jak mam to zrobić?
Glimmer spojrzała na mnie, chyba też nie wiedziała. Ale ten mały chłopczyk, on gdzieś tu jest. Tylko nie już jako małego chłopca, jest starszy... Weszłam z Glimmer do domu, ona też nie nigdy nie śpi. Ona zaczęła medytować czy coś, więc wyszłam.
-Cato? Jeżeli mnie słyszysz, to czy mógłbyś mi się pokazać?
Poczułam lekki podmuch wiatru, ale nikt się nie pojawił. Próbuję dalej
-Cato? Jeśli to Ty, przywołuję Cię!
Wiatr spowodował że się przewróciłam. Ktoś stał nade mną, podniosłam się. Oczy miał podobne do tego małego dziecka, jednak się zmienił. Patrzyłam na niego, nie mogłam uwierzyć.
-To Ty masz być postacią Alexa?
Pokręcił głową.
-Dlaczego ciągle ze mną jesteś?
Wyciągnął do mnie rękę. Natychmiast ukazało się
Zabijam, morduję, nikt nie ma szans. Ludzie zaczynają uciekać z kraju, wykonuję moje ulubione zajęcie, przechodzę po zwłokach ludzi. Zauważam że ktoś idzie naprzeciwko mnie. Dobrze zbudowany 19-latek, oczy jakby kipiały złością, chęcią zemsty. Chłopak miał identyczne oczy jak mały Cato... Tyle czasu minęło zanim ostatni raz go widziałam. Spojrzał na mnie, przypomniałam mu się, powiedział tylko "Nadszedł czas aby się odwdzięczyć"
Nie wiedziałam wtedy o co mu chodziło.
-A Ty? Kim albo czym jesteś?
Zniknął, rozpłynął się w powietrzu. Nic z tego nie rozumiem.. Zaczął padać deszcz
-Cato... Nic nie rozumiem z tego.. Wytłumacz mi wszystko..
Czekałam na jakiś znak, cokolwiek.. Zaczęło mocniej padać, nagle ktoś mnie przykrył kurtką
-Idź do domu, przeziębisz się.
To był Harry. Co on tu robił?
Klęczałam nad zwłokami matki. Deszcz padał, czułam jakby małe noże wbijały mi się w skórę. Ktoś mnie przytulił, zaprowadził do domu. Alex, tylko jedno spojrzenie...
Zaprowadził mnie pod dach, nie czułam takiego uczucia od śmierci Alexa. Drzwi otworzył Cato.. Ale jak on wszedł do domu.?
-Ja się nią zajmę.
Cato był wyższy od Harry'ego, miał o wiele większe mięśnie. Ale Harry tylko wyszeptał "Przyjdę jutro". W salonie czekała już Glimmer. Siadłam na sofie, tuż obok mnie Cato.
-Czym jesteś?- spytałam
On wymienił spojrzenie z Glimmer, na ich twarzy malowała się powaga. Nie chcieli powiedzieć mi prawdy. Uciekłam, nie miałam żadnych uczuć od śmierci Alexa czy listu Aro. Nie płakałam, nie śmiałam się, nawet nie byłam wściekła. Teraz wpadłam w furię, pobiegłam na cmentarz. Ktoś tam był, siedział i płakał przy jakimś grobie. Podeszłam bliżej, już miałam wbić kły w smukłą, ciepłą szyję... Jednak rozpoznałam loki..
-Harry?
Odwrócił się, starał się przetrzeć łzy. Jego oczy już były lekko napuchnięte i czerwone.
-To była moja dziewczyna... Rose.. Kochałem ją najbardziej na świecie...
-Znam to uczucie.. Co jej się stało?
-Dziwne.. Wbili jej kołek w serce. Jakby wampiry istniały.. To przecież jakaś głupia bajka. Wiesz, przypominasz mi ją, ale masz inny charakter. Ona była taka skryta, cicha.. Btw skąd znasz to uczucie?
-Miałam chłopaka..
Musiałam się ugryźć w język żeby nie wyznać ile lat temu..
-Zginął w wypadku samochodowym...
-Przykro mi.. Arianna, ten chłopak. To czy Ty i on..?
Pokręciłam przecząco głową. Wpatrywaliśmy się w ciszy przed siebie, Harry nie dowie się prawdy. Rozmawialiśmy przez kilka godzin tylko o nim. Wiedziałam już wszystko, ufał mi. Zaczynaliśmy się powoli zbierać
-Teraz Twoja kolej Aria. Opowiedz mi o sobie
-Nie mogę Harry.. Przepraszam.
Znikłam, uciekłam. Nie mogę mu powiedzieć o wampirach. To byłby dla niego za duży szok. Cato stał przed domem, na jego ustach zajaśniał uśmiech
-Martwiłem się..
-Daruj sobie.
-Czemu mnie odtrącasz? Byłem zawsze przy Tobie, chroniłem Cie...
-Nie potrzebuję ochrony
-Ari....
-Nie mów tak do mnie! Jak śmiesz?! Tak tylko mówił na mnie Alex...
-Nie chciałem Cię urazić, nigdy nie chciałem Cie zranić. Pamiętam, to kiedy mnie ocaliłaś.. Jeżeli chcesz to odejdę, tylko powiedz.
Przytuliłam go, poczułam to ciepło, którego nie doznałam od śmierci Alexa. Jestem w pewnym sensie związana z Cato, nie chcę aby odchodził. Gdyby jednak to zrobił, czułabym gorszą pustkę niż po śmierci ukochanego. Nie potrafię odpowiedzieć, dlaczego tak jest. Jednak zawsze gdy zamknę oczy nie widzę postaci Catona, widzę Harryego. Ale zawsze gdy jestem obok Catona, czuję to poczucie bezpieczeństwa, którego nie daję mi Harry. Do żadnego z nich nie czuję tego samego co czułam do Alexa. Byłam jeszcze w objęciach Catona, kiedy upadłam. Poczułam głód, nic nie piłam od ostatnich godzin.
-Potrzebujesz świeżej krwi...
Spojrzałam na niego niepewnie, wiem że po osłabieniu następnym krokiem głodu będzie szał. Ukazałam kły... On zbliżył się do mnie, czułam jego tętno. Wbiłam kły w jego tętnicę, słyszałam cichy jęk. Sączyłam powoli krew. Wiem że w pewnym momencie muszę przestać aby nie zabić Cato. Powoli odsunęłam się od niego. Wyszeptałam podziękowania, on uśmiechnął się. Nagle, jakby za drzewami zobaczyłam dwie osoby... Nie.. To niemożliwe... Zobaczyłam Alexa oraz Aro . Patrzyli na mnie, krzyknęłam. Cato zerwał się na równe nogi, pobiegłam tam, jednak już ich tam nie było. Płakałam, ktoś mnie objął, starałam się uwolnić z uścisku, odwróciłam się. Cato próbował mnie uspokoić, zapewniał mnie że nikogo tam nie było. Jednak wiem co widziałam. Dwie najważniejsze osoby w moim życiu przyglądały się całemu zdarzeniu... Nie zmienili się ani trochę.. Glimmer.. Ona będzie wiedziała o co chodzi. Jednak zniknęła... Nie ma jej w domu, nawet Cato jest tym zdziwiony. Nie pojmuję tej sytuacji.. Ktoś dzwoni do drzwi, Harry automatycznie wchodzi gdy tylko mu otwieram.
-Wiem że to dziwne. Ale widziałem Rose...
-Harry...
-To może i niemożliwe, ale gdy tylko do niej podbiegłem znikła..
Wymieniłam spojrzenie z Catonem. Czy Harry powinien poznać prawdę co do jego dziewczyny? Pokręciłam przecząco głową. Jednak powinien poznać prawdę. Harry czekał na jakiekolwiek wyjaśnienia. Zdjęłam soczewki, które maskowały kolor moich krwisto czerwonych oczu. Widziałam zdziwione spojrzenie Loczka. Wysunęłam kły, pojawiłam się tuż obok Harrego.
-Wiedziałem że nie jesteś człowiekiem! Podejrzewałam Cię o wampira.. Ale że od razu pierworodna!
Stałam jak sparaliżowana. Wreszcie odezwał się Cato.
-Jeszcze nie rozumiesz Arianna? Harry jest czarodziejem, jak Alex
-Że co proszę?!
Wybiegłam, wylądowałam na cmentarzu. Wykrzyczałam ich imiona. Byli dla mnie wszystkim, teraz ich nienawidzę. Przede mną pojawił się Alex, odepchnęłam go krzycząc że go nie znoszę.
-Chcę Cie chronić...
-Czemu to zrobiłeś..?
Znowu zniknął.
wtorek, 30 kwietnia 2013
czwartek, 18 kwietnia 2013
Prolog
Jestem Arianna, mam 19 lat, jestem wampirem. Niemożliwe? A jednak...
Wampirem jestem od jakoś 200 lat, ale żyję normalnie. Biorę pożywienie z
banku krwi. Mogę wychodzić na słońce posiadając magiczny pierścionek.
Na wakacje przyjechałam do Holmes Chapel, aby poznać nowych ludzi.
Oderwać się trochę od rzeczywistości, poznać coś nowego. Wynajęłam dom,
niedaleko centrum. Mnóstwo dziewczyn stało obok sąsiedniego domu, nie
dało się ich zignorować. Równie dobrze mogłam je wszystkie pozabijać,
ale w myślach mówię "Nie zabijam, nie zabijam..". Dom nie jest zbyt
duży, jest tylko parter... Pierwsze co zrobiłam to lodówkę zapełniłam
zapasami krwi. Te dziewczyny co stały przed tym sąsiednim domem zaczęły
gwałtownie piszczeć. Wyszłam i zobaczyłam jakiegoś chłopaka w lokach.
Pierwsze co myślę "Gej". Podchodzę bliżej, słyszę jak tym dziewczyną
biją serca.. Jakoś bez szału jak dla mnie. Nie wytrzymam tyle tych
krzyków. Weszłam z powrotem do domu, może pójdę biegać. Trening zawsze
mnie uspokaja. Wróciłam późnym wieczorem. Żadnej fanki.. Tylko cisza.
Moje zmysły się wyostrzyły, ktoś pukał do drzwi mojego domu. Podbiegłam.
-W czymś mogę pomóc?-spytałam
Był to ten chłopak w lokach, uśmiechnął się. Jakby myślał że mnie oczaruję
-Chciałem Cię przeprosić za te fanki... Jestem Harry Styles.
-Arianna. Wejdziesz?
-Nie.. Moja dziewczyna jest u mnie. Na razie
Ma dziewczynę... To już nie gej. Nawet nie pasuję do mnie i tak wyjeżdżam za kilka miesięcy lub tygodni. Co będzie następnym celem? Może Paryż, Los Angeles, Tokio... Za oknem zobaczyłam że poznany przed chwilą Harry, jakby kłócił się z jakąś dziewczyną. Zapewne udany związek. Czyżby pora na polowanie na jakąś obłąkaną osobę? Nie.. Chciałabym poczuć świeżą krew, jej smak.. Obiecałam bratu że nigdy więcej nie zabiję człowieka..
Oczy czerwone jak krew, oznaka wampira pierworodnego. Jestem najbardziej niebezpiecznym wampirem, zabiję każdego. Cała włoska wioska została pozbawiona krwi. W 1800 roku to wyjątkowo nienormalne, morderca nieokreślony. Zabiłam, potrzebowałam krwi, czy to źle?
Pierwsze wspomnienia po zostaniu wampirem, wydawało się że to się nie zmieni.
Luke, spojrzał na mnie tymi samymi oczami. Nie mam wyrzutów sumienia. Bał się cokolwiek mi powiedzieć. Wiedziałam co myśli, chciał mnie nawrócić. W pewnym momencie w jego myślach pojawiła się werbena, słońce, drewniany kołek. Jeden ruch i nie żył. Zabiłam mojego najlepszego przyjaciela, chciał mnie zabić. Czy zrobiłam coś niezgodnego z prawem?
Byłam morderczynią, nie chcę żeby kiedykolwiek to powróciło.
Płakałam, wszelkie uczucie związane z Alexem powróciło. Jednak trzymam go dalej w rękach, jego ciało przebił drewniany kołek. Nie zdążyłam się z nim nawet pożegnać. On nie był wampirem... Ktoś popełnił błąd. Nie chcę nawet spróbować jego krwi.
Moment decydujący, straciłam osobę którą najbardziej kocham.
"Dlaczego ja Aro?!" Krzyczałam w twarz bratu. Nie mogłam go zabić, on mi ze wszystkim pomógł. Mogło chodzić o to że zabiłam dużą liczbę osób. Wyjeżdżam do Paryża, dostaję list od Aro. "Obiecaj mi że nigdy więcej nie zabijesz. Odkryli kim jestem, żegnaj" Spojrzałam ze łzami w oczach na niebo "Obiecuję Aro"
Straciłam najważniejsze dla mnie osoby. Już nie zabijam, tylko bank krwi, czasem zwierzęta. Wyszłam, co powinnam zrobić? Harry przypominał mi Alexa, ale ta historia się nie powtórzy. Poza tym, nawet nie znam Harrego. Pewnie już z nim nawet nie porozmawiam. Poszłam się przejść. Nagle podszedł do mnie jakiś osiłek, przypomniała mi się obietnica złożona Aro. Czas jakby biegł szybciej, zapach krwi był nie do zniesienia. Obietnica trwała ponad 200 lat. Może czas ją zerwać? Ciekawe czy jeszcze umiem tak samo zabijać? Ale ja tylko uciekłam prędkością wampira. Mogłam zabić, myśli zabójcy wracają.
Idę po zwłokach ludzi, wyssani do ostatniej kropli. Tylko napotkałam wzrok Alexa, wyraźnie nie pochwalał mojego zachowania. Nie obchodzi mnie co o tym myśli, jestem zawodowym mordercą. Czy Alex miał rację?
Przede mną znikąd pojawiła się dziewczyna w czarnym kapturze. Automatycznie podniosłam się
-Nie obawiaj się. Jestem Glimmer. Przybyłam aby Ci pomóc.
-Czym jesteś?
-Jasnowidz, medium... Nie jestem człowiekiem.
-Zauważyłam. Ale czy coś się stało?
-Jeszcze nie.. Przewidziałam że przyjedzie tu, osoba z Twojej przeszłości.. Nie zabiłaś jej, ona jest teraz ciągle z Tobą. Nie znam takiej mocy.. Ale wszystko może się skończyć, będziesz musiała powrócić do swojej dawnej natury. Już oduczyłaś się zabijać jak przed dwustu laty.
-Mam zabić wszystkich? Po co?
-Nie będziesz zabijała ludzi... To jest o wiele, wiele gorsze.
-W czymś mogę pomóc?-spytałam
Był to ten chłopak w lokach, uśmiechnął się. Jakby myślał że mnie oczaruję
-Chciałem Cię przeprosić za te fanki... Jestem Harry Styles.
-Arianna. Wejdziesz?
-Nie.. Moja dziewczyna jest u mnie. Na razie
Ma dziewczynę... To już nie gej. Nawet nie pasuję do mnie i tak wyjeżdżam za kilka miesięcy lub tygodni. Co będzie następnym celem? Może Paryż, Los Angeles, Tokio... Za oknem zobaczyłam że poznany przed chwilą Harry, jakby kłócił się z jakąś dziewczyną. Zapewne udany związek. Czyżby pora na polowanie na jakąś obłąkaną osobę? Nie.. Chciałabym poczuć świeżą krew, jej smak.. Obiecałam bratu że nigdy więcej nie zabiję człowieka..
Oczy czerwone jak krew, oznaka wampira pierworodnego. Jestem najbardziej niebezpiecznym wampirem, zabiję każdego. Cała włoska wioska została pozbawiona krwi. W 1800 roku to wyjątkowo nienormalne, morderca nieokreślony. Zabiłam, potrzebowałam krwi, czy to źle?
Pierwsze wspomnienia po zostaniu wampirem, wydawało się że to się nie zmieni.
Luke, spojrzał na mnie tymi samymi oczami. Nie mam wyrzutów sumienia. Bał się cokolwiek mi powiedzieć. Wiedziałam co myśli, chciał mnie nawrócić. W pewnym momencie w jego myślach pojawiła się werbena, słońce, drewniany kołek. Jeden ruch i nie żył. Zabiłam mojego najlepszego przyjaciela, chciał mnie zabić. Czy zrobiłam coś niezgodnego z prawem?
Byłam morderczynią, nie chcę żeby kiedykolwiek to powróciło.
Płakałam, wszelkie uczucie związane z Alexem powróciło. Jednak trzymam go dalej w rękach, jego ciało przebił drewniany kołek. Nie zdążyłam się z nim nawet pożegnać. On nie był wampirem... Ktoś popełnił błąd. Nie chcę nawet spróbować jego krwi.
Moment decydujący, straciłam osobę którą najbardziej kocham.
"Dlaczego ja Aro?!" Krzyczałam w twarz bratu. Nie mogłam go zabić, on mi ze wszystkim pomógł. Mogło chodzić o to że zabiłam dużą liczbę osób. Wyjeżdżam do Paryża, dostaję list od Aro. "Obiecaj mi że nigdy więcej nie zabijesz. Odkryli kim jestem, żegnaj" Spojrzałam ze łzami w oczach na niebo "Obiecuję Aro"
Straciłam najważniejsze dla mnie osoby. Już nie zabijam, tylko bank krwi, czasem zwierzęta. Wyszłam, co powinnam zrobić? Harry przypominał mi Alexa, ale ta historia się nie powtórzy. Poza tym, nawet nie znam Harrego. Pewnie już z nim nawet nie porozmawiam. Poszłam się przejść. Nagle podszedł do mnie jakiś osiłek, przypomniała mi się obietnica złożona Aro. Czas jakby biegł szybciej, zapach krwi był nie do zniesienia. Obietnica trwała ponad 200 lat. Może czas ją zerwać? Ciekawe czy jeszcze umiem tak samo zabijać? Ale ja tylko uciekłam prędkością wampira. Mogłam zabić, myśli zabójcy wracają.
Idę po zwłokach ludzi, wyssani do ostatniej kropli. Tylko napotkałam wzrok Alexa, wyraźnie nie pochwalał mojego zachowania. Nie obchodzi mnie co o tym myśli, jestem zawodowym mordercą. Czy Alex miał rację?
Przede mną znikąd pojawiła się dziewczyna w czarnym kapturze. Automatycznie podniosłam się
-Nie obawiaj się. Jestem Glimmer. Przybyłam aby Ci pomóc.
-Czym jesteś?
-Jasnowidz, medium... Nie jestem człowiekiem.
-Zauważyłam. Ale czy coś się stało?
-Jeszcze nie.. Przewidziałam że przyjedzie tu, osoba z Twojej przeszłości.. Nie zabiłaś jej, ona jest teraz ciągle z Tobą. Nie znam takiej mocy.. Ale wszystko może się skończyć, będziesz musiała powrócić do swojej dawnej natury. Już oduczyłaś się zabijać jak przed dwustu laty.
-Mam zabić wszystkich? Po co?
-Nie będziesz zabijała ludzi... To jest o wiele, wiele gorsze.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)